Silikonowa czy nylonowa szczoteczka w tuszu do rzęs?

Silikonowa czy nylonowa szczoteczka w tuszu do rzęs?

Szczoteczka w tuszu do rzęs – to pierwsza rzecz, jaką sprawdzamy, kupując nową maskarę. Odkręcamy nakrętkę i oglądamy spiralkę. Badamy jej wygląd, wielkość, rozmieszczenie włosków i strukturę. Większość kobiet ma już ulubiony kształt szczoteczki i jedyną decyzją, jaką muszą podjąć to wybór między silikonową a tradycyjną, nylonową spiralką. Tutaj zawodzi już wiedza i doświadczenie i najczęściej przy wyborze kierujemy się domniemaniami lub działamy pod wpływem chwili. Kobiety niestety dosyć często wybierają klasyczną, nylonową szczoteczkę w tuszu do rzęs, ponieważ ma ona dłuższą tradycję. Większość z kobiet po prostu na niej się wychowała. Czy to jest dobry wybór? Warto kierować się sentymentem do nylonowego tworzywa w szczoteczkach? Dlaczego silikonowe spiralki pojawiły się na rynku? W czym są lepsze od tradycyjnych?

Zapewne wiesz, że szczoteczki w tuszu do rzęs wyjątkowo szybko zbierają brud, kurz i zanieczyszczenia. Osadzają się na nich również resztki kosmetyków, które mogą pozostawać na rzęsach po demakijażu i codziennej zwyczajowej pielęgnacji. Dlatego mycie szczoteczki do rzęs jest absolutną podstawą. Dzięki temu przedłuża się również trwałość tuszu, a jego konsystencja pozostaje bez zmian. Dbałość o higienę spiralki w tuszu chroni również rzęsy przed infekcjami i podrażnieniami. Szczoteczkę należy zatem myć przynajmniej raz w tygodniu i tu wychodzi na jaw wada szczoteczek nylonowych: podczas mycia bardzo się odkształcają. Nylonowe włoski łatwo jest uszkodzić podczas mechanicznych zabiegów. W efekcie spiralka z włókien nie zapewni już idealnego makijażu rzęs. Co więcej: takie szczoteczki o wiele łatwiej przyciągają zanieczyszczenia i kurz. Są gęściejsze, a ich włoski mają większą przyczepność. Brud, kurz i drobne włókna z wacików osadzają się na nylonowej spiralce i podczas makijażu tworzą grudki, uparcie osadzające się na końcówkach rzęs. To bardzo nieestetyczny widok.

Silikonowa szczoteczka jest trwalsza, nie jest łatwo jej uszkodzić. Nawet po kilku miesiącach używania i mycia zachowuje taki sam, nienaganny wygląd jak w dniu wyjazdu z fabryki. To daje gwarancję perfekcyjnego makijażu rzęs za każdym razem. Możemy ją myć bez obaw, że się uszkodzi i zasypiać spokojne o zdrowie naszych oczu i rzęs.

Kolejną zaletą szczoteczek silikonowych jest to, że tworzywo, z którego są wykonane, stwarza naprawdę ogromne możliwości. Spiralkę można dowolnie zaprojektować i idealnie wyprofilować nadając jej kształt, jakiego nigdy nie doczeka się szczoteczka z włókien. Ta dokładność przy tworzeniu spiralki procentuje podczas makijażu rzęs: stają się one perfekcyjnie rozdzielone i idealnie pokryte tuszem. Silikon działa również jak niewielki grzebyczek, który rozczesuje delikatnie rzęsy i separuje je, aby nie stały się posklejane przy nakładaniu drugiej lub trzeciej warstwy tuszu do rzęs. Tego niestety nie potrafi nylonowa szczoteczka: każda kolejna warstwa to ryzyko uzyskania na rzęsach efektu tak zwanych (powszechnie znienawidzonych i kiczowatych) „pajęczych nóżek”.

Mimo iż silikonowa spiralka jest wykonana z trwalszego materiału i jest „prawdziwą twardzielką”, to rzęsy traktuje bardzo delikatnie: łagodnie rozdzielając i otulając warstwą tuszu do rzęs. Jak działa szczoteczka nylonowa? Jej giętkie włoski przy aplikacji drugiej i trzeciej warstwy maskary nie mają szans wedrzeć się pomiędzy rzęsy, więc po prostu malują po ich powierzchni, sklejając, drapiąc i szarpiąc rzęsy, które tracą kondycję i zdrowy wygląd.

Przypomnij sobie: ile rzęs straciłaś podczas codziennego tuszowania rzęs szczoteczką z włókna? Może zatem najwyższy czas zmienić spiralkę do rzęs? Wiwat dla silikonu! Nylon pozostawmy rajstopom.